O przyjmowaniu Komunii św. w czasie pandemii – słowo wyjaśnienia

Komunia św. przyjmowana na rękę, to wielkie świętokradztwo, profanacja, brak szacunku, deptanie butami Pana Jezusa – tak uważają niektórzy nasi wierni. Otóż, to kłamstwo; to tylko i wyłącznie „forma” przyjmowania Komunii św., obecna już w starożytności chrześcijańskiej, mająca swoją blisko tysiącletnią tradycję.

Argument  biblijny

Pomyślmy najpierw o Ostatniej Wieczerzy, jak uczniowie w postawie półleżącej brali swoimi rękami i podawali do rąk Chleb i podawali sobie Kielich. Powinniśmy wiedzieć, że największym niebezpieczeństwem jest przyjmowanie Komunii św. bez wiary albo w stanie grzechu ciężkiego. Pisze o tym św. Paweł: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny staje się Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego (por 1 Kor 11,27-30)”.

Argument teologiczny

Opory przeciw Komunii na rękę często biorą się z przekonania, że język jest bardziej „godny” niż ręka. Polemizuje z tym Joseph Ratzinger (późniejszy papież Benedykt XVI): Z drugiej strony musimy jednak powiedzieć, że jest rzeczą niemożliwą, aby Kościół do IX wieku, więc przez 900 lat przyjmował Eucharystię niegodnie. Czytając teksty Ojców Kościoła, widzimy, z jaką czcią i gorącością ducha przyjmowano Komunię. Wyciągnięta i otwarta ręka staje się znakiem postawy człowieka wobec Chrystusa: człowiek rozwiera przed Nim szeroko swe serce. Zważywszy to wszystko, dochodzimy do przekonania, że jest rzeczą fałszywą spierać się o tę lub ową formę. Nie powinniśmy zapominać, że nie tylko nasze ręce są nieczyste, lecz także nasz język, nasze serce; że językiem grzeszymy często więcej niż rękoma. Największym ryzykiem podjętym przez Boga i równocześnie wyrazem Jego miłosiernej miłości jest to, że nie tylko ręce i język, lecz także i nasze serce może Go dotykać (J. Ratzinger, Służyć prawdzie, Wrocław 1986, s. 185).

Argument z prawa kanonicznego i liturgicznego

Kwestia przyjmowania Komunii na rękę czy do ust, jest dalej niż drugorzędna. Kodeks Prawa Kanonicznego poświęca 62 kanony Najświętszej Eucharystii  (897-958) i ani jednego słowa na ten temat. Kościół na przestrzeni wieków zawsze miał prawo dokonywania adaptacji liturgicznych i określania dyscypliny sakramentalnej.

Argument kościelny

Wypowiedzi pochodzące z objawień prywatnych czy jakichkolwiek autorytetów kościelnych, mówiące o tym, że nie wolno przyjmować Komunii na rękę, trzeba interpretować tylko i wyłącznie jako prywatne opinie, które nie mogą być wiążącym prawem dla wszystkich. Oba sposoby przyjmowania Komunii św. w ciągu dwóch tysięcy lat dziejów Kościoła były stosowane po równo w połowie – przez pierwsze tysiąc lat na rękę, a w drugim tysiącleciu do ust. W trzecim tysiącleciu będą stosowane oba sposoby.

Argument historyczny

Na przestrzeni dziejów Kościoła nigdy nie było jednolitego sposobu przyjmowania, nawet w obrębie jednego obrządku. Zmieniały się przepisy regulujące te sprawy. W Kościele pierwszych wieków wierni przyjmowali Ciało Pańskie na rękę i sami wkładali je do ust. Istniał dość powszechny zwyczaj zabierania przez świeckich Komunii św. do domów prywatnych dla własnych potrzeb duchowych, zwłaszcza dla chorych. Eucharystię celebrowano wtedy tylko w niedziele, natomiast w dni powszednie wierni sami posilali się Ciałem Pańskim (!), zanim przyjęli inny posiłek. O praktyce takiej dowiadujemy się z argumentacji Tertuliana (początek III wieku). O wiele dłużej, bo aż do IX w., zachowała się prawie powszechna praktyka przyjmowania Komunii św. na rękę, co potwierdza wiele świadectw.

Argument patrystyczno-hagiograficzny

Wielu świętych z różnych wieków wyjaśnia głęboki duchowy sens przyjmowania Komunii św. na rękę. Św. Cyryl Jerozolimski (IV wiek) wskazuje: Podchodząc, nie wyciągaj płasko ręki i nie rozłączaj palców. Podstaw dłoń lewą lub prawą niby tron, gdyż masz przyjąć Króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz: <<Amen>>. Św. Jan Damasceński (VIII wiek) uczy: zbliżamy się z gorącym pragnieniem i mając dłonie ułożone na sobie w kształt krzyża, bierzemy na nie Ciało Ukrzyżowanego, a zwracając ku Niemu oczy, usta i czoło, przyjmujemy ten Węgiel, aby ogień naszej tęsknoty połączony z jego żarem spalił nasze grzechy, oświecił serca, a uczestnictwo w Bożym płomieniu rozpłomieniło nas i przebóstwiło. Katarzyna ze Sieny (XIV wiek) przekonuje: Jakim okiem, najdroższa córko, winniście, ty i inni patrzeć na tę tajemnicę i dotykać jej? Oko twoje nie widzi nic innego, tylko biel chleba, ręka nie dotyka nic innego, tylko powierzchni chleba, smak nie kosztuje nic innego, tylko smaku chleba.

Argument teologiczno – pastoralny

Hostia, która jest prawdziwym Ciałem Pana Jezusa, zachowuje wszystkie fizyczne właściwości chleba. Dlatego też Episkopaty, zarówno Polski i Niemiec, zobowiązały kapłanów do przestrzegania zasad higieny, mycia i dezynfekcji dłoni oraz zachowania wszystkich środków ostrożności. W teologii nie można mieszać porządku łaski i natury. Łaska nie niweluje natury. Do Komunii na rękę wymagane są odpowiednie komunikanty, nie mogą to być hostie zbyt cienkie i kruszące się. W kościołach niemieckich właśnie takich się używa.

Argument antropologiczny

Człowiek posiada pięć zmysłów: wzrok, słuch, smak, powonienie i dotyk. Skoro całe człowieczeństwo obecne jest w Ciele Chrystusa, to także wszystkie zmysły ludzkie.. W średniowieczu uczono, że oprócz zmysłów cielesnych istnieją ich odpowiedniki w duchu. Oddanie czci tajemnicy wcielenia polega także na tym, że dotykam Pana ręką. Język nie służy do dotykania, lecz do wyczuwania smaku. Wykluczenie z przyjmowania Komunii św. zmysłu dotyku jest niejako wykluczeniem części człowieczeństwa w Chrystusie. W końcu Jezus mówi „Bierzcie (dotyk) i jedzcie (smak)!”

Argument soborowej odnowy (Vaticanum II)

Ruch liturgiczny, soborowa odnowa i reforma liturgiczna pogłębiły świadomość patrystyczną, eklezjalną i sakramentalną. Nastąpił powrót do niektórych zapomnianych praktyk i odrzucenia nieoprawnych teologicznie naleciałości. Pewne rozwiązania i zwyczaje starożytności chrześcijańskiej stały się bardziej zgodne i bliskie pogłębionej świadomości teologicznej ludu Bożego. Dlatego też powrócono do udzielania Komunii na rękę.

Oczywiście ważna jest katecheza na ten temat i przegotowanie wiernych do tej praktyki. W aktualnej trudnej sytuacji pandemii, jako duszpasterze, ze smutkiem patrzymy na prywatne nadinterpretacje i oskarżenie kapłanów o brak wiary. Ze zdumieniem przyjmujemy oburzenia, nieuczestniczenie we Mszy św. tylko dlatego, że nie można przyjąć Komunii do ust. W burzliwej dyskusji dziwi fakt, iż nasi pobożni i żarliwi katolicy wyrażają bardziej lub mniej jawne nieposłuszeństwo prawowitej władzy kościelnej. Świadczy to nie najlepiej o świadomości eklezjalnej i obowiązku budowania i pogłębiania jedności wspólnoty Kościoła. Pokora nie jest stanem człowieka pokonanego czy słabszego, którego silniejszy uczynił swoim poddanym, lecz stanem człowieka zgadzającego się dla Bożej miłości na wolne posłuszeństwo.

Ks. Tomasz Drożyński

„Nasze Słowo”, nr 6(536) -2020 r.